No skup się wreszcie! Tu jestem i do Ciebie mówię!

DSC_0117

Ludzie posiadają naturalną zdolność do skupiania uwagi. Niektórzy, jak się na jakiejś czynności skupią, to strzał z armaty ich od tego nie oderwie. Wyłączamy się na świat zewnętrzny  i koncentrujemy tak, że nic nam nie przeszkadza. Ja skupiam się na pisaniu tak bardzo, że ostatnio jak skończyłam artykuł to zauważyłam, że siedzący na dywanie Staś dawno już przestał budować z klocków duplo i oddał się nowej pasji – wydłubywaniu tynku ze ściany. Zdążył już wyskrobać dziurę, w którą mieści się klocek. Gdy nagłym okrzykiem przerwałam mu z kolei jego skupienie na tej pochłaniającej zabawie powiedział z wyrzutem: „Mamusiu, mówiłaś, że mogę”. Bardzo możliwe. Często gdy jestem zaabsorbowana i skupiona na jednej rzeczy automatycznie odpowiadam: „Tak, synku”, „Pięknie, Stasiu”, „Claro que si –  jasne że tak” (z ulubionej bajki „Złota Rączka”). Kuba ma to samo – skupił się na projekcie wyrzynarki czy innego ustrojstwa, które szkicował sobie przy kuchennym stole i jakoś tak zignorował fakt, że jego pierworodny i jednorodzony siedzi pod stołem i maluje paluszkami wzory na drewnianej podłodze używając w tym celu kleju dwuskładnikowego, którego tubkę gwizdnął ojcu spod łokcia.

Ta umiejętność skupienia się i zapomnienia o otaczającym nas świecie to kolejna różnica między nami-ludźmi, a końmi. Zauważyliście jak łatwo koń się rozprasza? Tak, potrafi się skupić. Nie, nie potrafi zapomnieć o tym, co się wokół dzieje. Pracuje taki koń z Tobą, skupia się na Twoich poleceniach i nagle szmer w trawie, a koń już uskakuje i ogląda się ciekawie. Mija chwila, koń się uspokaja, znów skupia na pracy i znowu – przejeżdża samochód, pies szczeka, ktoś idzie i koń bada, co to takiego. Gdybym zostawiła  Stasia do pilnowania Czubajce ta od razu zarejestrowałaby każdą zmianę pozycji czy ruch, nawet gdyby w tym czasie spała! Konie cechuje tendencja do bardzo łatwego rozpraszania uwagi. U nas, ludzi, byłby to chyba objaw jakiegoś psychicznego upośledzenia czy psychoruchowej nadpobudliwości. U konia to zaleta, która pozwala mu przetrwać w świecie drapieżników. Koń nigdy się całkowicie nie wyłącza; koń zawsze rejestruje wszystko,co dzieje się w jego otoczeniu.

Oznacza to więc, że koń bardzo łatwo się rozprasza, dekoncentruje i skupia na czymś innym. Jego uwagę i skupienie na jednym bodźcu można bardzo łatwo rozproszyć i skupić na drugim. Jak wspomniałam, u człowieka to wada. Jak moglibyśmy czytać, uczyć się, oglądać telewizję, gdyby rozpraszało nas to co, się dzieje wokół?  Siadasz do kompa i nie możesz złożyć fejsbuka do kupy, bo jeden domownik odkurza, drugi gada przez telefon , za oknem dzieciaki drą się na huśtawkach a z kranu kapie woda. Gdybym nie umiała się wyłączać już dawno szlag by mnie trafił. A koń? On jest zawsze w pełni świadomy wszystkiego co się dzieje wokół. I szlag go nie trafia, a wręcz przeciwnie – gdyby nie umiał rozpraszać uwagi to dawno szlag by trafił cały koński gatunek. Żarłby sobie taki skupiony roślinożerca i delektował się zieleninką na wiosnę, a w tym czasie drapieżnik podkradłby się na tyle, by wbić kły w ten nieobecny i bujający w obłokach łeb.

Rozproszenie uwagi u konia ma sporo wad. Największą jest oczywiście płochliwość. Gdyby konie nie rejestrowały z taką dokładnością wszystkiego, co się dzieje w otoczeniu, nie mielibyśmy problemu z uskakującymi spod tyłka bystrzakami. A potykanie się? Zauważyliście jak często konie się pod Wami potykają? Na pewno każdemu się to przytrafiło. A ile razy widzieliście konia potykającego się jak łamaga na pastwisku? On dobrze widzi co ma pod nogami i gdzie je stawia! Potyka się wtedy, gdy rozpraszacie jego uwagę działaniem wodzy, dosiadu, łydki – często sprzecznymi, nieskoordynowanymi. Odwracacie jego uwagę, rozpraszacie ją i koń zaczyna się gubić, plątać. A jednak ta końska tendencja do rozpraszania się może być przez nas wykorzystana i przekuta w zaletę.  Jak? Proste jak budowa cepa – gdy koń skupia się na jakimś nieprzyjemnym bodźcu zdekoncentruj go i odwróć jego uwagę. Monty Roberts odwraca uwagę konia od wkładanego do jego pyska wędzidła pukając mu delikatnie palcami w potylicę, tuż za uszami. Konia tak zaciekawia to, co się na górze dzieje, że nie skupia się tylko na pysku i przyjmuje wędzidło machinalnie i  bez refleksji.

Tendencja do rejestrowania wszystkiego w swoim otoczeniu jest nam również pomocna. Jeśli koń się czegoś boi, a nawet już reaguje z paniką nie skupia się tylko na tym, co go przeraża, ale rejestruje też najbliższe otoczenie. Jeśli przy nim jesteś i zaczynasz się na niego drzeć czy karcić batem, to tylko upewniasz go, że warto się bać. Ale jeśli zachowujesz pełen spokój to on to zauważa. Twój spokój i opanowanie rozpraszają go, bo nie pasują mu do sytuacji. Rozproszona uwaga = brak pełnego skupienia na nieprzyjemnym bodźcu. Voila! Koń się uspokaja i bada całokształt tego, co się wokół niego dzieje.

Nie jest tak, że nie możesz spodziewać się od konia skupienia. On to potrafi i Ci da. Nie możesz tylko denerwować się, gdy to skupienie przerywają czynniki zewnętrzne. To dla konia normalne, prawidłowe i świadczy o mądrości gatunku. Najlepiej zadbać, by nikt i nic nie przeszkadzało Ci w pracy z koniem. A jednak rozproszenie uwagi będzie mu się przytrafiać, nawet jeśli zamkniesz się sam na sam z nim na ujeźdżalni. Musisz zdawać sobie sprawę z tego, kiedy to następuje i ponownie skupiać uwagę konia na sobie i na tym, czego od niego oczekujesz. W jeździectwie klasycznym takim „pobudzaczem uwagi” są półparady. Zwolennicy naturala z pewnością słyszeli o tzw. „do something” czyli zwróceniu końskiej uwagi głosem, gestem, dotykiem – takie zawołanie „Halo, kolego, tu jestem i do Ciebie mówię! Skup się, bo będę od Ciebie czegoś wymagał. Patrz uważnie! Patrzysz? Już? Dobra! To teraz zrobimy to…”

Końską naturę trzeba znać i rozumieć. Obserwuj,czytaj, zgłębiaj – to Ci tylko ułatwi pracę. I nie denerwuj się – koń nie robi Ci na złość. Zamiast się wściekać – uśmiechnij się. Od razu pójdzie Ci lepiej :)

Fot. Magda Wiśniewska # Garden