Obtarcia na końskiej skórze – to Twoja wina! Jak zapobiegać i leczyć? {2}

horse show jumping

Otarcia końskiej skóry zdarzają się w każdej stajni. Czasem człowiek ma nie znikomy wpływ – konie ranią się na pastwisku czy padoku podczas wypasu, ocierają czy uderzają o elementy wyposażenia stajni czy ogrodzenia pastwiska, zdobywają sznyty w potyczkach stadnych. Czasem ugryzienie owada przechodzi w stan zapalny i powoduje ranę, która wyklucza konia z pracy (nam zdarzył się stan zapalny po ugryzieniu końskiej muchy na kłębie Lindy – idealnie w miejscu, gdzie siodło by dodatkowo podrażniało zaognioną zmianę; a raz mieliśmy przypadek opuchlizny po ugryzieniu na mostku hucuła – dokładnie na linii, przez którą przechodzi popręg). Takie przypadki mogą pojawić się nawet przy zachowaniu najwyższej ostrożności podczas padokowania czy wypasania stada. Gdy jednak otarcie końskiej skóry spowodowane jest sprzętem jeździeckim to zawsze jest wina człowieka. I jego beztroski, braku należytej kontroli i bezmyślności. Takim otarciom można zapobiegać. I trzeba. A jak?

Dlaczego koń się obciera?

Otarcia na końskiej skórze najczęściej spowodowane są złym dopasowaniem sprzętu i brakiem odpowiedniej higieny (zarówno sprzętu jak i konia). Brudny, źle dopasowany sprzęt na utytłanym koniu to prosty przepis na obtarcie.

Gdzie najczęściej koń się obciera?

Najczęstsze otarcia końskiej skóry dotyczą w zasadzie 4 kluczowych punktów styczności z jeździeckim sprzętem. Są to:

  • KŁĄB – jeżeli na kłębie konia pojawia się otarcie i rana to zazwyczaj jasny znak, że siodło jest źle dopasowane. Czasem kłąb ociera się też od nieumiejętnego osiodłania – podgięty i zmarszczony czaprak, złe usadowienie siodła na końskim grzbiecie, sierść postawiona „na sztorc”, „pod włos” lub po prostu brud – piasek i zaklejki na końskiej sierści. Jeżeli jednak pomimo prawidłowego siodłania dobrze wyszczotkowanego konia otarcie wraca – to prosty sygnał, że siodło musi kategorycznie zostać zmienione. Mocno wykłębione konie muszą pracować pod siodłem z wysokim przednim łękiem, te mniej „garbate” mogą mieć bardziej płaskie siodło. Dodatkowe podkładki na kłąb, wciskanie na kłąb złożonych futerek i kocyków nie zabezpieczy kłębu przed źle dopasowanym siodłem, a wręcz zwiększy nacisk na ten delikatny punkt – im ciaśniej tym gorzej. Nie baw się w budowanie konstrukcji z miękkich szmat na końskim kłębie – ucisk siodła i tak zmasakruje Ci konia i żadne wełny nie pomogą. Kłąb to księżniczka na ziarnku grochu – jest delikatny i wrażliwy. Kluczem do jego ochrony jest prawidłowe i staranne siodłanie oraz dokładnie dopasowane siodło. Siodło, które nie naciska na kłąb, a daje mu miejsce i dopuszcza przepływ powietrza.
  • KĄCIKI PYSKA – wyłysiałe, zabliźnione czy krwawiące kąciki końskiego pyska to wina źle dopasowanego wędzidła. Jeśli wędzidło jest za wysoko (na krótkich paskach policzkowych, które robią z konia maskę sztucznie uśmiechniętego Jokera) to bardzo szybko odbije się to na wrażliwej skórze pyska. Wędzidło musi w końskim pysku leżeć swobodnie, nie wisieć za nisko i uderzać o zęby, ale też nie podciągać mu pyska w jakimś koszmarnym uśmiechu. Często mówi się o tzw. jednej fałdce, zmarszczce, która powinna się tworzyć w kąciku pyska konia ze swobodnie puszczonymi wodzami. Tak mi zawsze to tłumaczyli liczni trenerzy i instruktorzy. Gdy zaczęłam myśleć samodzielnie doszłam do wniosku, że taka zmarszczka już świadczy o tym, że wędzidło jest za wysoko – no bo dlaczego marszczy pysk? Według mnie najlepiej pracuje wędzidło, które nie marszczy kącików pyska, a leży tuż przy nich i już. Gdy sama dopasowuję wysokość paskami policzkowymi to zazwyczaj sprawdzam, na której dziurce pojawia się fałdka w kąciku pyska i zapinam dziurkę niżej. Być może macie inne przemyślenia i refleksje – ja moją metodę stosuję od lat i żaden z moich czołowych nie ma blizn w kącikach pyska. Żodyn. Polecam – nie marszcz koniowi pyska, wędzidło ma leżeć w kąciku, ale nie musi go podnosić i fałdować. True story, bro.

            Pysk może być raniony też przez wędzidło, które jest za krótkie – takie za małe wędzidło będzie przyszczypywać skórę w kącikach pyska.  Dopasuj ścięgierz do szerokości końskiego pyska – za krótki porani mu kąciki pyska, za długi będzie się przesuwał w pysku i utrudniał prawidłową pracę.

  • LINIA POPRĘGU – najczęściej kluczową rolę gra tu właściwa higiena. Pamiętaj, by dokładnie wyszczotkować koński brzuch i mostek przed zapięciem popręgu. Pochlapany błotem, zapiaszczony od tarzania, czy brudny od leżenia w boksie brzuszek bardzo łatwo się obetrze. Oprócz czystej i wyszczotkowanej sierści istotny jest też czysty popręg. Popręg mokry, brudny, z wbitym piachem i klajstrem z końskiej sierści i potu to tarka dla końskiej skóry. Zawsze więc pamiętaj – wyszczotkuj skórę konia na linii popręgu i sprawdź stan samego popręgu – musi być suchy i czysty. Skoro już masz szczotkę w ręku to przejedź nią po całej długości popręgu – tak dla pewności. Nawet czysty popręg może obetrzeć konia jeśli jest źle założony i podpięty. Popręg nie może być za krótki (najlepiej, gdy sprzączki  leżą na mniejszej tybince siodła, a nie na końskiej skórze; wyjątkiem będą popręgi w siodłach ujeżdżeniowych i westernowych). Nie może też być podpięty na pomarszczonej skórze – najlepiej jest ją wyprostować ręką po zapięciu popręgu. Ja często stosuję inny myk – łapię przednią końską nogę i wyciągam ją do przodu. Jeśli tak koniowi wyciągniesz nogi to skóra pod popręgiem się naciągnie i wyprostuje. Wszelkie fałdy skóry pod popręgiem to przepis na obtarcie. Unikaj. Samo dopięcie popręgu też ma znaczenie – za lekko podpięty może i daje koniowi więcej swobody, ale przesuwa się i trze. Jeśli po treningu popuszczasz koniowi popręg na rozstępowanie to puszczaj jedną dziurkę – koń poczuje i doceni, a zbyt mocne zluzowanie spowodowałoby tarcie po spoconym, często też zakurzonym i zapiaszczonym po jeździe brzuchu. W naszej stajni musimy zwracać na to szczególna uwagę – nic nie obciera konia szybciej niż mokry od wody morskiej popręg jeżdżący po obsypanym plażowym piaskiem brzuchu.

Warto dmuchać na zimne i zabezpieczać brzuch konia przed podrażnieniami zakładając na popręg tzw. rękaw czy nakładkę z owczego futra. Mamy w stajni różne rodzaje popręgów – sznurkowe, skórzane, neopreny. Ja sama zawsze używam neoprenowych i dotąd nie potrzebowałam rękawów ochronnych. Przydają się natomiast na popręgi sznurkowe. Z doświadczenia wiem, że sznurki mogą obcierać (szczególnie, gdy piasek dostanie się pod spód między plecionką), popręgi skórzane są fajne, ale z czasem mogą pojawiać się pęknięcia, które szybko ranią skórę. Polecam neopreny – są gładkie, nie mają szwów wewnętrznych, nie przepuszczają piachu pod spód, nie pękają, nie twardnieją od wody. Jeśli zachowasz higienę to przypadek obtarcia od popręgu neoprenowego to rzadkość.

  • NADPĘCIA – tak, tu też koń może się obetrzeć. Pomijając strychowanie, ściganie czy inne wady końskiego chodu, w których koń sam się uderza nogą o nogę, to mamy też obtarcia od sprzętu tj. ochraniaczy i owijek. Kontroluj – jeśli pod ochraniacz dostanie się piasek to mamy na spoconej końskiej nodze łatwy cel do tarkowania i ranienia skóry. Jak z popręgiem – czysta końska noga i nieposklejana sierść plus czysty, suchy ochraniacz dobrze podpięty i nie przesuwający się na nodze to żelazna zasada unikania otarć.

Co zrobić, gdy koń się obetrze?

Przede wszystkim nie bierz go do pracy. Do czasu zagojenia otarcia koń nie powinien pracować ze sprzętem, który go tak urządził. Nie zagoisz wciąż podrażnianej rany, choćbyś owijał konia kocami, pakował mu dodatkowe szmaty, wkładki i bandaże na zranioną skórę. Tylko pogorszysz sprawę. Na kilka dni wyklucz konia z pracy. Miejsce zranienia można spryskać np. octeniseptem, by je odkazić. Możesz też delikatnie przemyć je mydłem antybakteryjnym.  Oczyszczone miejsce zranienia nie powinno być bandażowane, zaklejane opatrunkiem czy plastrami. Regeneracji najlepiej sprzyja dostęp świeżego powietrza. Jeśli pojawia się też opuchlizna czy obrzęk to możesz zrobić zimny okład – to schłodzi skórę i uśmierzy ból. Regenerację naskórka możesz przyspieszyć smarując skórę maścią z witaminą A – za parę złotych kupisz w każdej aptece. Jeśli gojenie nie przebiega zbyt pomyślnie (co zdarza się rzadko, jeśli odstawiasz konia od pracy i dajesz mu spokój) i pojawia się stan zapalny to trzeba już zastosować silniejsze uderzenie – zastrzyk antybiotykowy. Wezwij weta, gdy rana zaczyna ropieć, jest gorąca i opuchnięta.

Każde obtarcie konia w miejscu styczności ze sprzętem to wina człowieka. Są konie, które mają skórę grubą jak na nosorożcu i niewiele je rusza. Są też takie, które są wyjątkowo delikatne i wrażliwe i obcierają się szybko i łatwo od ziarnka piasku. Ale to nie ich wina. To kwestia sprzętu, higieny i zaniedbania człowieka. Koń z cienką i wydelikaconą skórą (rasy gorącokrwiste, wrażliwe siwki i cremello) też nie obciera się „od powietrza”. Dopasuj mu dobrze sprzęt, zabezpiecz dodatkowo, dbaj o czystość  – a jeśli otarcia nie unikniesz to od razu wdrażaj leczenie. Konie z zabliźnionymi kącikami pysków, łysymi kłębami i stwardniałą skórą na mostku to smutny obraz. Noszą na skórze pamiątki i historię swojej pracy i bólu. A wszystko w darze od człowieka, któremu służą najlepiej jak potrafią.

Komentarze

komentarze