„Krew, pot i łzy” czyli opowieść o pewnej instruktorce {0}

Nazywam się Ania i jestem instruktorką jazdy konnej… Ale to akurat wiecie. Lekcje ze mną są wiecznym głaskaniem Was po główkach i chwaleniem ponad miarę. Mam już nawet zestaw standardowych odzywek: „Nie święci garnki lepią, każdy może jeździć konno” /nieprawda, nie każdy gamoniu, ale muszę mieć na kim zarabiać/ „Świetnie Ci idzie, nie zniechęcaj się, […]