O MNIE

czubajka.plŻaden fachowiec, żaden zawodowiec, żaden znawca. Jeśli mi ufasz i święcie wierzysz, w to co tu wypisuję to trudno – nie ponoszę odpowiedzialności za Twój brak samodzielnego myślenia. Jestem instruktorem rekreacyjnej, powtarzam REKREACYJNEJ jazdy konnej i zupełnie bezstronnie i obiektywnie stwierdzam, że jestem w tym dobra. Nie myl mnie z trenerem sportowym, wieloletnim hodowcą i doświadczonym weterynarzem.  Nie uprawiam zawodowo sportowej jazdy konnej, nie trenuję kadry olimpijskiej, a wieloletniego końskiego doświadczenia nie posiadam, bo nawet moje życiowe jest krótkie (i tego trzymamy się na tym blogu – jestem młoda i nigdy nie przekroczę wieku 35lat).

Życie wśród koni prowadzę w rodzinnej stajni w nadmorskiej Ustce. Obecny stan liczebny moich końskich nauczycieli w stajni to 32 sztuki. Każdy z nich jest moim mistrzem i guru, a to, czego mnie uczą i co przekazują mi niewerbalnie o tajnikach swej końskiej duszy staram się ułożyć w pigułkę, którą możecie łatwo połknąć. O ile dokładnie zapoznacie się ze skutkami ubocznym serwowanego Wam leku jest nadzieja, że się nie zadławicie. Bawcie się dobrze!

Nie jestem tajemniczą księżniczką, szpiegiem z Krainy Deszczowców, nie poszukuje mnie Interpol i żaden komornik nie ściga mnie za alimenty, więc pełen chill-out – tu możecie odwiedzić mój prywatny profil na Mój profil na Facebooku Nie zachęcam, nic ciekawego tam nie ma.

Bardziej polecam Wam like dla oficjalnego fanpejdża:

Kto czuje wewnętrzną potrzebę podzielenia się swoimi poglądami może to zrobić otwarcie komentując bezpośrednio zawartość tego bloga. Jeśli zdecydujesz się wzbogacić treść bloga swoim komentarzem to upewnij się, że potrafisz przeczytać ze zrozumieniem regulamin.

Dla tych, którzy z jakiegoś powodu chcą pognębić mnie prywatnie, a nie na forum podaję swojego maila: ania@czubajka.pl. Pocztę sprawdzam prawie codziennie, odpisuję w trybie pilnym, czyli jak mi się zachce. Jeśli z jakiegoś powodu nie otrzymałeś odpowiedzi, a na nią liczyłeś – napisz jeszcze raz. Wiadomo, że Twój mail jest dla mnie bardzo ważny i po prostu nie dotarł, bo celowo z pewnością bym go nie zignorowała.

Ania Lipczyńska