Jak się wiąże kobyłkę u płota {7}

 

SAMSUNG CSC

Uwiązanie konia to wbrew pozorom skomplikowana sprawa. Konie w genach mają zakorzeniony strach przed sytuacją, w której ucieczka jest uniemożliwiona, a więc każde uwiązanie konia jest w jego pojęciu bezpośrednim zagrożeniem jego życia. Koń uczy się stać grzecznie i nie reagować paniką, ale nigdy nie przewidzisz kiedy nagle coś go na tyle zaniepokoi czy wystraszy, by zaczął się szarpać i zrobił sobie krzywdę. Bo na ból koń reaguje silniejszym oporem, nie odpuszczeniem. Są też tzw. konie odsadzające się, które nawykowo już zrywają uwiązy i kantary, które krępują im ruchy. Nasz Raszdi i Czubajka najczęściej nie są wiązane a trzymane w ręku podczas czyszczenia czy siodłania, bo najmniejszy impuls wywołuje u nich odruch odskoczenia i zerwania więzów. Dlatego też koni nie wolno wiązać na stałe, na supeł. Węzeł, którym mocujemy sobie konia do jakiegoś stałego „trzymacza” powinien być bezpieczny tzn. taki, który w przypadku zagrożenia można rozwiązać jednym ruchem i uwolnić panikarza, zanim zrobi sobie krzywdę. Istnieje kilka rodzajów takich węzłów, ja stosuję jeden, który dla moich półkul mózgowych okazał się najłatwiejszy do zapamiętania i najszybszy do wykonania. Wygląda tak:

Proste jak budowa cepa, choć nie mam pojęcia jak cep jest zbudowany. (BTW – co to jest cep? Dajcie info w komentarzu. Dzięki)

Kuba stosuje dwa inne węzły; widocznie jego półkule są lepiej rozwinięte niż moje, choć trudno mi w to uwierzyć i winię raczej jego wrodzoną ciekawość i moje wrodzone lenistwo. W każdym razie inne wersje węzła bezpieczeństwa wyglądają tak:

i tak:

Znaczenie bezpiecznego uwiązania konia ma duże znaczenie dla zdrowia i życia samego konia oraz ludzi znajdujących się w pobliżu. Widziałam raz sztywno uwiązanego konia, który zaczął się szarpać na widok reklamówki  – przewrócił się, nie był w stanie podnieść, poddusił się, a nogami tak wierzgał, że zaplątał przednią w płot, do którego był uwiązany i poranił. Płot wyszedł na tym nie lepiej, ale jego akurat nie żałowałam. Wszyscy dookoła darli się na siebie nawzajem, aż jakiś przytomny facet doskoczył do liny ze scyzorykiem. Nie udało mu się jej przeciąć, ale dało do myślenia właścicielowi konia, który pobiegł po jakiś większy nóż i oswobodził konia. To znaczy – przeciął linę, a nie poderżnął koniowi gardło, choć pewnie kilkanaście minut później mogłoby to być jedyne wyjście. Mały szkrab wtedy byłam, przeraziło mnie ta scena. Koń zupełnie bezsensownie walczył, szarpał się, ranił, kwiczał i panikował tym bardziej im bardziej go to bolało. Teraz uwiązy i kantary są wyposażone w tzw. karabińczyki bezpieczeństwa, które teoretycznie mają się rozpinać przy mocnym szarpnięciu. Poza tym kantary się rwą, uwiązy pękają, karabińczyki się łamią. Przy koniach odsadzających się koszty sprzętu rosną. Bez względu na to, czy Wasze konie mają tendencję do odsadzania się czy też stoją spokojnie, polecam Wam pewien sposób ochrony sprzętu. Aby w przypadku nagłego szarpnięcia koń nie zerwał kantara czy uwiązu zawiąż pętelkę ze sznurka do kółka do mocowania czy przęsła płotu, przy którym wiążesz konia. O tą pętelkę dopiero zahaczaj uwiąz – w razie zagrożenia koń zerwie ten sznurek i nie zniszczy sprzętu.

Do czego i jak można wiązać konia?

  • zawsze stosuj bezpieczny węzeł;
  • kółko do mocowania powinno znajdować się co najmniej na wysokości 130 cm nad ziemią, a lepiej jeszcze wyżej;
  • wiąż tylko do elementów stałych – kiedyś widziałam konia uwiązanego do uchwytu od śmietnika, sorry ale taki plastikowy kontenerek na kółkach to ja sama bym pociągnęła za sobą;
  • konie wiąż w odległości min. 2 m jeden od drugiego – tak by ewentualna kłótnia między nimi nie zakończyła się źle;
  • wiąż wysoko, nigdy nisko, bo koń może się w taką linę zaplątać.

Do czego i jak nie można wiązać konia?

  • nie wiąż NIGDY za wodze lub uwiązem do kółka wędzidłowego! Linę mocuj tylko do kantara na końskim łbie, a nie do ogłowia wędzidłowego. Koń, który szarpnie się na takiej pułapce ostrym wędzidłem może sobie zrobić konkretną krzywdę;
  • nie wiąż do ruchomych elementów – bramy, chwiejnego płotu, zmurszałego pnia drzewa. Zawsze upewnij się, że „trzymacz” jest stabilny i mocny;
  • nie wiąż konia nisko i nigdy wokół np. pnia drzewa czy słupa. Pętla się obluzuje i zsunie na sam dół, a koń oczywiście skorzysta z okzaji by się w nią zaplątać;
  • konie można wiązać do drzew (wysokich, grubych konarów, a nie wokół pnia), ale zwróć uwagę czy nie przywiązałeś przypadkiem swojego rumaka do cisu lub wawrzynu – są trujące. A, i lepiej żeby koń nie obgryzał kory z drzewa – jemu to nie szkodzi, ale drzewo nie będzie zachwycone. Szanujcie zieleń w imieniu swoich koni;
  • nie wiąż konia w pełnym słońcu, one nie lubią się opalać. Przymocuj go w cienistym miejscu, gdy jest upał. Doceni. Jeśli jest chłodno, możesz umieścić go w miejscu, gdzie słońce trochę podgrzewa. Pamiętaj też by szukać miejsc osłoniętych od wiatrów i przeciągu.
  • wiąż konia z dala od rzeczy, które potencjalnie mogą go przestraszyć – maszyny rolnicze, powiewające plandeki, głośne urządzenia.

I już. Powtórzę – proste jak budowa cepa. To co to jest ten cep?

 

 

Komentarze

komentarze